Pensjonat „Morskie Oko”W 1923 lub 1924 roku w budynku szkoły powszechnej w Kuźnicy księża letnicy odprawiali pierwsze nabożeństwa. Udział wiernych był tak liczny, że w 1925 roku zwrócono się do kurii biskupiej z prośbą o zezwolenie odprawiania nabożeństw w prywatnym pensjonacie. Kuria przystała na prośbę kuźniczan, jednakże pozwolenia wówczas nie wykorzystano. Odbyło się natomiast pierwsze zebranie poświęcone budowie kaplicy w Kuźnicy. W obliczu trudności materialnych obrady spełzły na niczym. Gdy w roku 1928 powstał nowoczesny pensjonat „Morskie Oko”, który dysponował odpowiednio dużą salą, zaistniała możliwość godnego odprawiania Mszy świętej. Nabożeństwa były w tym domu odprawiane do 1933 r.

Jesienią 1930 roku zapadła decyzja o przystąpieniu do budowy kościoła. Ustalono, że ze względu na możliwość finansowego wsparcia ze strony władz samorządowych i państwowych w Kuźnicy zbudowany zostanie dom ludowy z częścią przeznaczoną pod kaplicę. Jednakże w tym samym czasie w rybackiej osadzie pojawił się urzędnik Krajowego Banku Gospodarczego celem założenia Zielonej Gromady - odłamu Strzelca. Wprawdzie kaszubscy rybacy nie bardzo wiedzieli, jakie są cele tej organizacji, ale doszli do wniosku, iż wszystko, co ma związek z bankiem może się przydać w realizacji ich planów. Tak, więc do Zielonej Gromady zapisało się około czterdziestu członków, których działalność po ukonstytuowaniu się zarządu i wyrobieniu pieczątki skończyła się. Wystarczyło to jednak do pozyskania życzliwości bankowca, który namówił kusfelanów do odstąpienia od pomysłu budowy domu ludowego i wystawienia nowego kościoła. Zobowiązał się jednocześnie do przesłania planów świątyni.

W tej sytuacji zabrano się do pozyskania miejsca pod budowę. Wymarzona do tego celu kotlina w środku wioski była podzielona na kilku właścicieli, co stanowiło niemały problem dla procesu inwestycyjnego. Jednak w wyniku mediacji księdza Stefańskiego i sołtysa Budzisza udało się nakłonić właścicieli do przekazania gruntów pod budowę. Byli nimi: Aleksander i Monika Konkel, Robert i Matylda Struck, Matylda Kańska, Wincenty i Elżbieta Budzisz, Elżbieta Konkel, Seweryn Budzisz, Roman Budzisz, Marianna Budzisz.

phoca thumb m 002 soltys Edmund BudziszW styczniu 1931 roku plany budowy kościoła były gotowe, a delegacja z sołtysem na czele udała się do Pelplina celem uzyskania zgody biskupa, po udzieleniu, której przystąpiono do budowy nowego Domu Bożego. Budowę rozpoczęto jesienią 1931 roku (Kuźnica liczyła wtedy około pięciuset mieszkańców) bez profesjonalnych planów, których pomimo zapewnień do Kuźnicy nie dostarczono. W tej sytuacji Rada Budowy Kościoła podjęła decyzję o wzorowaniu się na świątyni w odległym o blisko dwadzieścia pięć kilometrów Łebczu. Pracami kierował budowniczy Zielke z Gnieżdżewa. Kiedy wykonano fundamenty i przystąpiono do wznoszenia murów rozpoczęły się problemy formalne. Komisja z urzędu budowlanego starostwa powiatowego w Wejherowie nakazała wstrzymanie prac. Jednakże siła przekonania sołtysa Budzisza była tak wielka, że udobruchał członków komisji, a do tego nakłonił jednego z nich do wykonania planów na bazie istniejących już fundamentów. Urzędnikiem tym był inżynier Stefan Sandfoss, który przystał na przedstawioną mu propozycję. W krótkim czasie plany kościoła ze strzelistą wieżą i spiczastym dachem były gotowe. Nowum był warunek wykonania wszystkich otworów drzwiowych i okiennych w formie prostokątów, bez jakichkolwiek łuków. Nie przypadło to jednak konserwatywnym rybakom do gustu i zaczęli mówić, że ich kościół będzie przypominał stajnię, a oni chcieliby mieć okna i drzwi takie jak w Swarzewie. Na własną odpowiedzialność zmienili otwory na styl gotycki. Inżynier Sandfoss zgodził się na naniesienie zmian. Równocześnie swoje usługi zaproponował architekt Liebert z Pucka, tak, więc plany kościoła ulegały kilkukrotnym modyfikacjom. Ostatecznie w Kuźnicy stanął kościół o długości dwudziestu dziewięciu metrów i sześćdziesięciu centymetrów. Wysokość nawy liczy dziesięć metrów, natomiast prezbiterium ma odpowiednio: sześć metrów i pięćdziesiąt centymetrów długości oraz pięć metrów i osiemdziesiąt centymetrów szerokości. Oszczędności zmusiły kuźniczan do powierzenia budowy dachu najtańszemu dekarzowi, co w istotny sposób odbiło się, na jakości dachówek i sposobie wykonania. Dach już w momencie zakończenia prac był nieszczelny.

phoca thumb m 003 ukonczenie wiezby dachowejDnia 5 czerwca 1933 roku odbyło się poświęcenie kamienia węgielnego pod kościół, którego budowa dobiegła końca. Równocześnie z kurii biskupiej w Pelplinie wpłynęło pismo następującej treści: „Zezwalam na wystawienie Najświętszego Sakramentu w dniu Świętego Antoniego. O odpust na ten sam dzień wniesiony do Stolicy Apostolskiej”. Poświęcenie kościoła, którego dokonano niespełna dwa tygodnie później połączono z odpustem św. Antoniego przypadającym na 13 czerwca. Uroczystościom przewodniczył ksiądz proboszcz Stefański.

Do usamodzielnienia doszło dopiero cztery lata później. Poślizg ten był spowodowany koniecznością prawnego uregulowania własności gruntów pod i wokół kościoła. 7 Kwietna 1934 roku kuźniczanie otrzymują pismo następującej treści: „Grunt, na którym stoi kościół w Kuźnicy, nie jest jeszcze własnością kościelną”. Ponieważ opłaty katastralne zostały znacznie zniżone, można i trzeba przystąpić do uregulowania tej sprawy. Potrzebny jest akt darowizny, względnie notarialny, dotyczący placu, potem poczynienie wymiaru i wreszcie przywłaszczenie na tytuł: „Kościół katolicki w Jastarni, ponieważ w Kuźnicy nie ma jeszcze osobnej parafii z osobowością prawną”. To, co dla kurii biskupiej było pewną ciągłością i konsekwencją wcześniejszych wydarzeń, nie było wcale takie jasne dla prosto myślących mieszkańców rybackiej wioski.

phoca thumb m 004 kamien wegielny Nie do przyjęcia przez nich był jakikolwiek przymus, a co dopiero nakaz oddania ziemi, którą w ich rozumieniu i tak już wcześniej przekazali. Przez kolejne miesiące trwały prace związane z dokonaniem pomiarów gruntów mających przejść na własność kościoła. Decyzja o usamodzielnieniu parafii zapadła dopiero w lipcu 1937 roku.