Parafia

Ks. Anastazy Muża, pierwszy kapłan z Rybaków

opracowała dr Ewa Kownacka

Aby poznać, choć w jakimś stopniu, życie pierwszego księdza z Półwyspu Helskiego, trzeba cofnąć się do roku 1886. Właśnie wtedy, 18 sierpnia, Antoniemu Muży i jego żonie Mariannie – z domu Budzisz – urodził się (po dwóch córkach, Teresie i Łucji) pierwszy syn. Na chrzcie świętym, którego udzielono w jastarnickim kościele (do parafii Jastarnia należała wówczas Kuźnica), chłopiec otrzymał imię Anastazy (Anastasius).

Rodzice Anastazego - Marianna z domu Budzisz i Antoni Muża

Rodzice Anastazego, Marianna z d. Budzisz i Antoni Muża

W domu Antoniego i Marianny Mużów zawsze panowała religijna atmosfera. Normą był wspólny, rodzinny pacierz i uczestnictwo w mszy świętej.

Osiągnąwszy odpowiedni wiek młody Muża rozpoczął edukację w powszechnej szkole pruskiej w Kuźnicy. Później przez czas jakiś, mieszkając w miejscowym konwikcie, kontynuował naukę w gimnazjum w Wejherowie.

Na Rybakach wtedy nie było bogato, więc Anastazy mając 16 lat musiał przerwać naukę w gimnazjum i w poszukiwaniu pracy udać się do Gdańska. Tam w jednym ze szpitali zarabiał jako sanitariusz. Najprawdopodobniej właśnie w Gdańsku młody Kaszuba spotkał się z salezjanami. Misja i duchowość zgromadzenia założonego przez św. Jana Bosko musiały mocno zafascynować Mużę, skoro w 1904 roku zdecydował się wstąpić do, prowadzonego właśnie przez salezjanów, Niższego Seminarium Duchownego znajdującego się w odległym Oświęcimiu. Pewno i ojcowie salezjanie dostrzegli w Anastazym zdolnego, pełnego zapału, dobrego człowieka i zaproponowali mu naukę w swej szkole. A była to szkoła niezwykła. Ze względu na patriotyczne wychowanie i wpajanie wychowankom polskich tradycji była przez zaborców dyskryminowana.

W niewielkich społecznościach, a taką z pewnością były Rybaki, wieści rozchodzą się bardzo szybko. Lotem błyskawicy Mierzeję Helską obiegła wiadomość o wyborze życiowej drogi dokonanej przez Anastazego. Decyzja kusfelanina wywołała ogromną radość kaszubskich mieszkańców Półwyspu Helskiego. Dumni byli ze swojego ziomka i bardzo chętnie przekazywali, często za pośrednictwem jastarnickiego proboszcza ks. Lendziona, ofiary na jego kształcenie. Tym, którzy materialnie wspierali Mużę dziękowano za ich ofiarność modlitwą, ale także informacjami zamieszczanymi w „Gazecie Grudziądzkiej” (np. p. Hincke z Gnieżdżewa za ofiarę w wysokości 1 marki).

Zarówno wybór życiowy Anastazego, jak i reakcje na ten krok widoczne wśród jego krajan, wielce rozgniewały puckiego landrata. W liście skierowanym do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Berlinie skarżył się nie na Anastazego, lecz jego ojca Antoniego. Był oburzony faktem, że ten – do tej pory niesprawiający problemów – poddany cesarza zgodził się na to, by jego syn kształcił się w polskiej szkole. Jakby tego było mało, niepoprawny młody Kaszuba popełnił pracę mówiącą o dynastii Jagiellonów. W swoim piśmie, chyba lekko zaskoczony całą sytuacją landrat, prosił swoich zwierzchników, aby udzielili mu wskazówek, w jaki sposób mógłby zaszkodzić rodzinie niesfornego młodzieńca.

Oświęcimską szkołę Anastazy ukończył broniąc, wcześniej wspomnianej już, pracy historycznej o dynastii Jagiellonów. Kolejny etap edukacji Muża realizował w Wyższym Seminarium Duchownym w Taniskim Gradzie koło Lublany w Słowenii. Studia seminaryjne kleryk łączył z powodzeniem z funkcją preceptora. Pełniąc powinność guwernera, pracował między innymi z dziećmi Potockich.

Kiedy zakonni przełożeni zdecydowali o dalszych studiach pracowitego Kaszuby, pieniądze zarobione korepetycjami okazały się być bardzo przydatne.

19 marca 1916 roku, w ważnym dla jastarnickich parafian dniu, we wspomnienie św. Józefa, jednego z głównych patronów Jastarni, w oddalonym od Kaszub Foglizzo w Italii, Anastazy Muża przyjął sakrament kapłaństwa. Studia na Papieskim Fakultecie Teologicznym w Turynie ukoronował dysertacją O istocie Trójcy Świętej (De substantiae Sanctae Trinitatis). Broniąc tejże pracy 7 lipca 1916 roku uzyskał tytuł doktora teologii.

Dyplom doktorski ks. Anastazego Muży

Dyplom doktorski ks. Anastazego Muży

Pamiątka Święceń Kapłańskich ks. Anastazego Muży

Pamiątka Święceń Kapłańskich ks. Anastazego Muży

CORPUS DOMINI NOSTRI JC
CUSTODIAT ANIMAM MEAM
IN VITAM AETERNAM. AMEN

„Ciało Pana naszego Jezusa Chrystusa niechaj strzeże duszy mojej na żywot wieczny. Amen.”

Pamiątka Święceń Kapłańskich ks. Anastazego Muży 

 Tibi derelictus est pauper; Orphano tu eris adiutor. (Ps. 9.14).
„Tobie zostawiony jest ubogi; sierocie Ty będziesz pomocny.”

Na swoją mszę prymicyjną, odprawioną w Jastarni 15.08. 1916 roku, ks. Anastazy wyruszył z Pucka. Rybacki syn pokonał trasę, spod dostojnej puckiej fary do Kuźnicy, oczywiście łodzią. Najpierw dotarł do rodzinnej Kuźnicy. Tu tłumnie witali go mieszkańcy wsi. Spod tryumfalnej bramy Anastazy udał się do rodzinnego domu i dopiero stąd ruszył bryczką do kościoła parafialnego w Jastarni.

ks. Anastazy Muża

Taką relację z pierwszych prymicji na Rybakach możemy przeczytać na łamach pelplińskiego „Pielgrzyma” z 1916 roku. Najprawdopodobniej została ona sporządzona przez ówczesnego proboszcza z Jastarni, ks. Stanisława Jarzębskiego.

„Nasza uboga parafia rybacka obchodziła w dzień Wniebowzięcia N.M.P. rzadką uroczystość. Jeden z rybaków poświęciwszy się stanowi duchownemu, stanąwszy u celu swych dążeń, odprawił pierwszą mszę świętą w kościółku naszym. Jest nim Ks. Anastazy Muża, syn Antoniego i Marianny Mużów z Kusfeltu. Cała parafia przywdziała świąteczną szatę i zgromadziła się licznie w kościółku, tak że jej pomieścić nie mógł. Bramy tryumfalne z godłami i napisami odpowiednimi zdobiły drogę, którą ks. Prymicyant miał kroczyć. Wyprowadzony z plebanii do kościoła w procesyi przy pieśni <Kto się w opiekę…>, w asystencyi licznych księży i sióstr puckich odprawił po raz pierwszy ofiarę nowego zakonu. Ks. Jarzębski i ks. Sieg służyli jako dyakon i subdyakon, ks. Pronobis ze Swarzewa znany ze swej wymowy wygłosił porywające kazanie (…). Śpiewem i organami dyrygował ks. kleryk Perschke. Śpiewem <Serdeczna Matko> i procesyją do plebanii zakończyła się ta piękna uroczystość. Ks. Prymicyant dziękował serdecznie za okazaną mu miłość, zachęcając ludzi do wytrwania w modlitwie o dobrych kapłanów pochodzących z tutejszej parafii.” 

Bądź pozdrowiony Krzyżu święty, odpoczynku mego żywota. (Św. Teresa)

Bądź pozdrowiony
Krzyżu święty,
odpoczynku mego żywota.
(św. Teresa) 

Pamiątka pierwszej mszy świętej

Po wspaniałych uroczystościach prymicyjnych w Kuźnicy i Jastarni, ks. Anastazy Muża podjął codzienny kapłański trud. Jako młody Salezjanin pracował w Aleksandrowie Kujawskim i najprawdopodobniej właśnie tam spotkał się ze swoim współbratem, ks. Augustem Hlondem, późniejszym kardynałem i Prymasem Polski.

W 1924 roku z inicjatywy księdza Hlonda, który wtedy był Administratorem Apostolskim dla Śląska, sekularyzował się i przeszedł do pracy na cierpiącym na ogromne braki duszpasterskie Górnym Śląsku.

Ks. dr Muża, świetnie znający tak język polski, jak i niemiecki, był doskonałym kandydatem do pracy na przywróconym Macierzy Śląsku. Oprócz wcześniej wymienionych już języków ks. Anastazy bez problemu posługiwał się łaciną i greką, a także językiem włoskim i francuskim. Nota bene do ostatnich dni swojego życia ks. Anastazy swobodnie posługiwał się językiem kaszubskim – chętnie mówił po kaszubsku, a korespondencje ze swoim rodzeństwem często w całości prowadził w tym języku.

Początkowo pracował jako wikariusz w parafii Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Katowicach, gdzie proboszczem był późniejszy biskup częstochowski ks. dr Teodor Kubina.

Potem był wikariuszem w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Mysłowicach, gdzie proboszczem był późniejszy biskup katowicki ks. dr Teofil Bromboszcz.

ks. Anastazy Muża

Od 1926 r. pracował jako wikariusz w parafii św. Wojciecha w Mikołowie, gdzie proboszczem był niezmiernie zasłużony dla polskości Górnego Śląska ks. Aleksander Skowroński, syn górnika, poeta, literat i publicysta. Jednym z wikarych był tam od roku 1930 ks. Jerzy Wrazidło, późniejszy kapelan 3 Pułku Ułanów Śląskich, osadzony w 1940 r. przez sowietów w obozie w Starobielsku i zamordowany w Charkowie.

Ks. Anastazy Muża otrzymał zadanie organizacji parafii w Piotrowicach Śląskich koło Katowic i ochoczo zajął się powierzonym zadaniem. Piotrowicki kościół poświęcono Najświętszemu Sercu Pana Jezusa, którego ks. Muża był wielkim czcicielem. Odbyło się to w roku 1930 w uroczystość Chrystusa Króla, w święto ustanowione zaledwiie kilka lat wcześniej przez papieża Piusa XI i obchodzone wtedy w ostatnią niedzielę października. Ks. Anastazego ustanowiono proboszczem tej nowej parafii, w której skład – oprócz Piotrowic – wchodziły także Ochojec i Kostuchna Piotrowicka. W 1935 roku pracowity kapłan wybudował nowoczesne probostwo i założył cmentarz. Urządził dom parafialny.

Ks. Muża zaangażował się w życie polskich organizacji społecznych. Był założycielem wielu bractw i stowarzyszeń. Niezależnie od pochodzenia, piotrowiccy parafianie zrzeszali się w: Sodalicji Mariańskiej, Arcybractwie Matek Chrześcijańskich, Stowarzyszeniu Mężów Katolickich, Stowarzyszeniu Młodzieży Polskiej, czy też Stowarzyszeniu Pań św. Wincentego a Paulo. 

Ta działalność na rzecz integracji mieszkańców Piotrowic nie uszła uwadze wojewody Michała Grażyńskiego. To właśnie z jego inicjatywy ks. Anastazy Muża został przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Ignacego Mościckiego w 1938 roku odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi.

Wybuch II wojny światowej zniweczył realizację kolejnych planów piotrowickiego proboszcza. Pomimo zgromadzenia materiałów budowlanych nie udało się zbudować nowego, większego kościoła.

2 listopada 1939 roku, za swą patriotyczną postawę ks. Muża został aresztowany przez gestapo i osadzony w katowickim więzieniu przy ul. Mikołowskiej. W wyniku starań parafian, także Niemców, którzy wielce cenili duszpasterza, został po trzech miesiącach z więzienia zwolniony, jednakże musiał opuścić swoją parafię. Skierowany został do pracy w Koszęcinie, gdzie administrował parafią (i tym razem) pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa. Do swoich ukochanych parafian w Katowicach-Piotrowicach powrócił 31.10.1946 roku, a jego następcą w Koszęcinie został ks. Wilhelm Pluta, późniejszy pierwszy biskup nowo ustanowionej w roku 1972 na tzw. Ziemiach Odzyskanych diecezji gorzowskiej.

W trudnych, stalinowskich czasach ks. Muża obok pracy duszpasterskiej kontynuował działalność społeczną, m.in. założył Caritas parafialny i bibliotekę. Krytycznie odnosił się do sytuacji politycznej w Polsce. Marzył o budowie nowego, dużego kościoła i gdy tylko po śmierci Stalina (1953) w okresie tzw. październikowej (gomułkowskiej) odwilży roku 1956 wydawało się, że taka możliwość się otwiera, przystąpił do realizacji tego projektu. W tym samym roku został uhonorowany tytułem radcy duchownego. Mimo niemłodego już wieku ( miał wtedy 70 lat) z energią i optymizmem rozpoczął przygotowania do budowy. Uzyskał decyzję o lokalizacji, zbierał materiały na budowę, organizował zbiórki funduszy. Zakupiono już m.in. cegły, żwir, wapno. Zbierano złom by móc uzyskać przydział na stal. Postawiono pomieszczenia gospodarcze. Zorganizowano transport (parafia kupiła traktor i zatrudniła kierowcę).

Niestety, „odwilż” trwała krótko. Wróciły represje, w tym także zakaz budowy nowych kościołów. Nieocenionego i niezwykle energicznego wikarego ks. Tomasza Szulca, który w sprawie budowy kościoła był prawą ręką proboszcza, aresztowano. Plebanię nachodziła SB.

Dopiero po tzw. wydarzeniach grudniowych roku 1970 parafia uzyskała zezwolenie na budowę nowego kościoła, ale ks. proboszcz Anastazy Muża tego już nie doczekał. Zmarł 08 października 1969 r. Jest pochowany w Piotrowicach na cmentarzu, który sam zakładał. Zabrał ze sobą do grobu garść piasku i muszelek z kuźnickiej plaży, które mu do trumny pod poduszkę włożyła Ewa Muża, bratanica.

Chociaż kuźnicki proboszcz, ks. Brunon Riebandt, z Anastazym Mużą nigdy nie poznali się osobiście, to na wieść o śmierci pierwszego księdza pochodzącego z Półwyspu Helskiego – z Rybaków - zarządził bić w dzwony kościoła w Kuźnicy.

Przy okazji wspomnienia o ks. Anastazym, warto dodać, że nie było to jedyne powołanie z rodziny Mużów. Otóż dwie siostry Księdza wstąpiły do elżbietanek. Starsza od Anastazego o dwa lata Łucja przybrała zakonne imię Zuzanna. Jej śladami podążyła młodsza Matylda, która w życiu zakonnym posługiwała się imieniem Menandra.

W życie powstającej w Kuźnicy parafii bardzo zaangażowany był brat ks. Anastazego, Paweł. Ten leśnik i strażnik wydm był członkiem Komitetu Budowy Kościoła parafialnego p.w. św. Antoniego Padewskiego. Ks. Szynalewski, kuratus kuźnickiej parafii, podkreślając zasługi Pawła mówił tak: „Pan Paweł Muża należy do Rady Parafialnej i ofiarował sam jeden dwa wagony cegły do wieży”. W „swojej”, stojącej do dziś, leśniczówce Paweł regularnie gościł brata i wielu jego kolegów księży.

Wielką pobożnością odznaczał się drugi brat księdza Anastazego, Edward. Także on nosił się z zamiarem wstąpienia do klasztoru, zrezygnował jednak z życia zakonnego nie porzucając ślubów czystości i ubóstwa. Uzbierane bursztyny wysyłał bratu księdzu, który dodawał je do kadzidła.

Również Anna Wincenta Muża, najmłodsza i niezamężna siostra kapłana, była aktywną kuźnicką parafianką. Matka chrzestna i fundatorka dzwonu św. Antoni oraz zelatorka Stowarzyszenia Młodzieży Żeńskiej, odznaczała się wielkim nabożeństwem do dusz czyśćcowych. Natomiast starsza od brata księdza o cztery lata Teresa wyszła za mąż i pracując jako położna pomogła, jak powiadają, „całemu pokoleniu przyjść na świat”.

Rodzeństwo Muża (bez Edwarda) w 1934 r. Teresa, Anastazy, Zuzanna (Łucja), Paweł, Menandra (Matylda), Anna

Rodzeństwo Muża (bez Edwarda) w 1934 r.
Teresa, Anastazy, Zuzanna (Łucja), Paweł, Menandra (Matylda), Anna

Życzliwość tej kaszubskiej rodziny wobec Kościoła przejawiała się także w tym, iż w czasie, gdy Kuźnica nie miała jeszcze własnej świątyni, młodsze rodzeństwo ks. Anastazego – Paweł i Anna – właściciele nowoczesnego, okazałego pensjonatu „Morskie Oko”, położonego tuż obok miejsca przewidzianego na budowę kościoła - udostępnili dużą salę tego obiektu na msze św. i nabożeństwa. To tutaj ich brat ks. Anastazy, który wtedy często przyjeżdżał do Kuźnicy i współdziałał przy urządzaniu kaplicy w „Morskim Oku”, odprawiał msze św. i modlił się za swoich rodaków. Do „Morskiego Oka” przyjeżdżali liczni księża koledzy ks. Muży na wakacje. Niestety, 23.09.1939 r. Niemcy zbombardowali „Morskie Oko”, a pod jego gruzami zginęła matka księdza Anastazego Marianna Muża. Wielkim dramatem dla Księdza był fakt, że z powodu działań wojennych nie mógł być obecny na pogrzebie swojej matki. Do grobu, nocą, złożył ją przyjaciel ks. Muży, pierwszy proboszcz kuźnicki ks. Ksawery Szynalewski, który sam wkrótce później został zamordowany przez Niemców w Piaśnicy.

Na tarasie pensjonatu „Morskie Oko” w 1936 roku

Na tarasie pensjonatu „Morskie Oko” w 1936 roku

Ks. Anastazy (siedzi pierwszy z prawej) z rodzicami, rodzeństwem Anną i Pawłem (właścicielami pensjonatu, oboje na biało), Teresą i księżmi kolegami. W środku obok Pawła Muży stoi ks. Ksawery Szynalewski

Pomimo dużego oddalenia od rodzinnej Kuźnicy i wieloletniego przebywania na Śląsku, ks. Anastazy nigdy nie zapomniał o Rybakach i mieszkających na nich braciach Kaszubach. Jak długo czas i zdrowie pozwalały, odwiedzał Półwysep Helski i pielgrzymował do Królowej Polskiego Morza Opiekunki Marynarzy i Rybaków w Jej swarzewskim sanktuarium. To ks. Muża zapoczątkował od 1923 roku odprawianie mszy świętych w szkole w czasie wakacji, poświęcił przydrożny krzyż w Kuźnicy, wygłaszał kazania, także w Jastarni. Był inicjatorem poświęcenia kościoła świętemu Antoniemu Padewskiemu. Dobrze znał proboszcza ze Swarzewa ks. Pronobisa i pochodzącego z Gnieżdżewa ks. bpa Dominika. W 1937 roku w asyście ks. Szynalewskiego pochował na kuźnickim cmentarzu swojego ojca Antoniego. Dwa razy udzielał ślubu swemu bratu Pawłowi. Najpierw w 1932 roku, z Agnieszką, a w 1939 roku z Heleną.

Ks. Anastazy Muża pochował w Kuźnicy swego tragicznie zmarłego 30.11.1954 r. brata Pawła. Potem był jeszcze tylko jeden raz latem 1955 r. i przestał do Kuźnicy przyjeżdżać. Ból po utracie brata, który był o 10 lat młodszy i któremu Małe Morze zabrało życie, był zbyt duży. Ale ks. wujek, jak się do niego zwracały dzieci Pawła, poczuł się odpowiedzialny za dalszy los sierot po bracie, ich byt i wykształcenie; każde z rodzeństwa spędziło część swojego życia u niego na probostwie w Piotrowicach. W obowiązkach opiekuna dzielnie mu pomagała jego wieloletnia, znakomita gospodyni, Ślązaczka Franciszka Szydło. Cała czwórka wspomina ks. Anastazego jako wspaniałego człowieka i wyjątkowego oryginała. Nosił binokle, które okazały się być (przez długi czas) tylko elementem dodającym Kaszubie powagi, bo miał prawdziwie sokoli wzrok. Miał małą kolekcję tabakierek, ale najchętniej zażywał z tej z wizerunkiem Matki Boskiej. Kiedy tylko nadarzyła się okazja, tzn. gdy był szczęśliwym posiadaczem solonego węgorza, osobiście przyrządzał go sobie na „wãgliszkach”. Pewno wtedy udawało mu się być bliżej, jeszcze bliżej niż zwykle, ukochanej Kuźnicy.

Miał wysokie poczucie humoru i lubił żartować. Znał niezliczoną ilość sentencji, wierszy i piosenek w różnych językach. Anastazy Muża zawsze z wielkim szacunkiem traktował swoje kapłaństwo. Przyjeżdżając na rodzinne Rybaki nigdy, nawet latem, nie pozwalał sobie na swobodny strój. Za obowiązujące uznawał sutannę, bądź garnitur i koniecznie koloratkę. Brewiarz najchętniej odmawiał siedząc w łodzi i wsłuchując się w szum wód Małego Morza.

 Od lewej: ks. Jan Cyrys, ks. Anastazy Muża, Anna, siostra ks. Muży

Od lewej: ks. Jan Cyrys, ks. Anastazy Muża, Anna, siostra ks. Muży

Anastazy Muża był nie tylko pierwszym kapłanem pochodzącym z Półwyspu Helskiego. Był także dobrym człowiekiem, wybitnym intelektualistą, patriotą, aktywnym obywatelem i zacnym kapłanem. Ze wszech miar zasłużył na to, by o nim pamiętać. Dlatego już przed dziesięciu laty zorganizowałam w Stacji Turystycznej w Kuźnicy wystawę poświęconą osobie ks. Anastazego Muży, pisałam o nim artykuły prasowe, a w wydanej w roku 2006 przez Zrzeszenie Kaszubsko -Pomorskie w Jastarni książce „Jastarnia sercu bliska” opublikowałam biografię ks. Anastazego Muży – pierwszego kapłana z Rybaków, właśnie pod takim tytułem. Cieszę się, że z okazji setnego jubileuszu święceń kapłańskich ks. Muży mogłam przedstawić Państwu obszerne fragmenty wspomnianej publikacji.

Kuźnica, 19 marca 2016 

Dr Ewa Kownacka

 Pamiątka 100-lecia święceń

 

2016-03-19